Cerrad Czarni w Gdańsku zgodnie z przewidywaniami Niezwykle trudne wyzwanie stało przed siatkarzami Cerrad Czarnych Radom w piątkowy wieczór. Radomianie zmierzyli się z bardzo silnym Lotosem Trefl Gdańsk. Czarni przez wielu skazywani byli na pożarcie i tak też się stało. Nawiązanie walki zaledwie w jednym secie i sromotne porażki w dwóch pozostałych to bardzo słaby wynik, bez względu na klasę rywala.
LOTOS TREFL GDAŃSK - CERRAD CZARNI RADOM 3:0 (25:10, 27:25, 25:15)
Trefl: Marco Falaschi, Bartosz Gawryszewski, Wojciech Grzyb, Mateusz Mika, Sebastian Schwarz, Murphy Troy, Piotr Gacek (libero)
Czarni: Daniel Pliński, Bartłomiej Grzechnik, Wojciech Żaliński, Mikko Oivanen, Dirk Westphal, Lukas Kampa, Adam Kowalski (libero)
MVP: Marco Falaschi
Wszyscy ci, którzy choć odrobinę wierzyli w to, że Cerrad Czarni Radom mogą odwrócić złą kartę w meczu z Lotosem Trefl Gdańsk, okazali się niepoprawnymi optymistami. Ci, którzy powoli tracą już cierpliwość i nie są zbyt optymistycznie nastawieni do kolejnych występów, mogą śmiało powiedzieć, że Czarni zagrali zgodnie z oczekiwaniami i przewidywaniami.
Nadzieje na korzystny rezultat rozwiane zostały błyskawicznie już w pierwszym secie spotkania, w którym to gospodarze zabawili się z radomskimi siatkarzami. Wynik 25:10 to rezultat rzadko spotykany nawet w kobiecej siatkówce.
Choć w drugiej partii radomianie zdołali się podnieść i mimo że przegrywali już pięcioma punktami, doprowadzili do gry na przewagi, mając nawet piłkę setową, to i tak w końcówce więcej zimnej krwi zachowali siatkarze Trefla. Trzeci set był znów pokazem bezsilności grających już bez wiary w końcowy sukces zawodników Cerrad Czarnych.
Nie da się nawiązać walki z jakąkolwiek drużyną, grając z dramatyczną skutecznością w ataku. Żeby nie być gołosłownym wystarczy spojrzeć na skuteczność ataku poszczególnych zawodników w tym spotkaniu: Bartłomiej Bołądź - 25%, Daniel Pliński - 25%, Bartłomiej Grzechnik - 20%, Wojciech Żaliński - 14%, Jakub Wachnik - 27%, Dirk Westphal - 40% i Mikko Oivanen - 35%. Dla porównania w zespole z Gdańska tylko Sebastian Schwarz osiągnął wynik poniżej 50% skuteczności - dokładnie 47%. To prawdziwa przepaść. Oczywiście na taką (nie)skuteczność w ataku wpływ ma bardzo słabe przyjęcie, które od dłuższego czasu jest główną bolączką Czarnych. Jedno jest pewno - grając "na takich procentach" nie da się wygrać meczu z żadną drużyną.
To, że w radomskim zespole właściwie nic nie funkcjonuje ostatnio jak należy, nie jest specjalnym odkryciem. W przerwie świątecznej trzeba się więc będzie mocno zastanowić, jak to zmienić. Może wystarczy sam odpoczynek od siatkówki i uporządkowanie pewnych spraw w głowach zawodników, którzy przecież nie raz udowadniali, że potrafią grać?
MAD
Poleć artykuł swoim znajomym
Chcesz znać wyniki jeszcze szybciej, a jeszcze nie dołączyłeś do nas na Facebooku? KONIECZNIE ZRÓB TO TERAZ!
|